Forum moli książkowych

Edukacja Algierczyka
T#61387
Facebook
Alexander_Degrejt
poziom 3

Administrator 
Ilość edycji wpisu: 1
#434992 01.02.2010 01:14:43
Elffi, na frondzie mogłoby dojść do obrzucenia mnie jajkami, zatem tutaj wesoły
Było to w latach siedemdziesiątych. Do zakładu pracy mojego Ojca przyjechał z wizytą w ramach kontraktu pewien Algierczyk. Arab prawdziwy, choć komunista (czy tam socjalista, wszystko jedno, lewak i niewierzący). Posiedział jakiś czas i kiedy zbierał się do powrotu urządzono mu porzegnalną imprezkę. A jako że chłopina zżył się z naszymi to chciał im sprawić przyjemność i wygłosić toast po polsku. Języka naszego nie znał, poprosił więc jednego z naszych, by mu jakiś podpowiedział. Zapisał na kartce (fonetycznie chyba) i poszedł.
Nadszedł dzień imprezy. Wszyscy siedzą, Arab dzwoni łyżeczką w kieliszek, unosi go i mówi z uśmiechem od ucha do ucha:
Chlup w ten dziób! Za zdrowie skór....syna Beduina...
Reakcji towarzystwa chyba opisywać nie muszę...
wpis edytowany 01.02.2010 01:15:10
Elfi
poziom 1
Użytkownik
#435362 01.02.2010 09:41:39
bardzo szczęśliwyDD Kiedyś miałam taką sytuację. Pewien Marokańczyk studiujący u nas zwierzył się moim kolegom, że mu się bardzo podobam (wszystkie blondynki im się podobały), a że z uporem maniaka udawałam, że w żadnym ludzkim języku nie rozumiem, co mówi do mnie, poprosił ich, by go nauczyli po polsku. No to go nauczyli. I którego dnia usłyszałam taki żarliwy tekst:
- Jesteś piękna jak dewizówka... kocham cię jak napalony Arab i chcę cię do haremu...
Żyją do dziś tylko dlatego, że nie miałam złudzeń, do czego są zdolni studenci politechnikibardzo szczęśliwy

Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!